27 listopada 2012, 16:57 Komentuj (0)

Trochę zaniedbałyśmy naszego bloga... przepraszamy was serdecznie, ale wiele czynników się na to złożyło.
Obiecujemy poprawę i postaramy się nadrobić zaległości :)

05 września 2012, 22:32 Komentuj (0)

Everyone thinks that we came here for a 3 months vacation...
Now, we would like to deny the rumors and show You what we do on a daily basis or during the holidays :p
Wszyscy myślą, że przyjechałyśmy tu na 3-miesięczne wakacje...
Otóż chciałybyśmy zdementować te plotki i pokazać wam czym się zajmujemy na codzień, tudzież od święta :p





With special greetings for Raquel, Joana and Filipe :)
Z pozdrowieniami dla Raquel, Joany i Filipa :)





And here is how our work look on holidays :) Margarida's and Filip's Birthday in Ajuda Botanical Garden :)
A tak wygląda nasza praca od święta :) Urodziny Margaridy i Filipa w Jardim Botanico da Ajuda
Muitos parabens :)



O Melhor Pão de Ló do Universe... The Best Pão de Ló in the Universe... this is the name of this cake and it's really sweet :)
Najlepsze ciasto we wszechświecie... przynajmniej taką nosi nazwę i jest bardzo słodkie :)

30 sierpnia 2012, 03:12 Komentuj (0)

Next "trip" and next hospital... this time in Parede. We spent there half day, waiting and playing cards in a waiting room :)
Następna "wycieczka" i następny szpital... tym razem w Parede. Spędziliśmy tam pół dnia, czekając i grając w karty w poczekalni :)











30 sierpnia 2012, 02:52 Komentuj (0)

Our next Couch Surfers :)
Eamon from Ireland :)



Maciej, Kamil (from Poland) and Eamon...







Alfama, district is full of narrow streets, stairs and small pubs... This is the oldest part of Lisbon.
Alfama, dzielnica pełna wąskich uliczek, schodów i małych pubów...






Colectivo Cultural Bacalhoeiro, Rua Bacalhoeiros 125, Lisboa





Santa Apolonia and Tall Ship Race 2012 :)



30 sierpnia 2012, 02:45 Komentuj (0)

Walking around Lisbon with crutches isn't so easy...
Spacer po Lizbonie z kulami nie należy do najłatwiejszych rzeczy...





But we had a lot of time for visiting our street :)
Ale przynajmniej miałyśmy czas na zwiedzanie naszej ulicy :)









29 sierpnia 2012, 22:24 Komentuj (0)

Our Lisbonian couch surfer Joao and "Polish night" ;)
Nasz Lizboński couch surfer Joao i wieczór na polską nutę ;)



Pipoca = popcorn :)







Habitue- Marco :) He feels right at home... Because "he is the housewife: he clean, he drink, he eat, he sleep, he wash, he smoke, he do everything" :)
Stały bywalec- Marco :)



Żubrówka, popcorn and strawberries :) Mniam...
Żubrówka, pipoca i truskawki :) Mniam...



And UFO was visited us :)
I UFO nas też odwiedziło :)




29 sierpnia 2012, 22:18 Komentuj (0)

We are so patriotic :) and the masters in the kitchen ;)
Takie oto patriotki z nas :) i mistrzynie kuchni ;)



29 sierpnia 2012, 22:15 Komentuj (1)

Niestety dla Edyty wycieczka skończyła się szpitalem i gipsem, na szczęście tylko na 10 dni :(

16 sierpnia 2012, 20:01 Komentuj (0)

Zwiedzanie Portugalii, na stopa i z namiotem, zaczęłyśmy od miejscowości Setúbal, który położony jest ok 50 km na południe od Lizbony. Dojechałyśmy tam pociągiem, ze stacji Campolide, a za bilet zapłaciłyśmy ok 4 euro.
Zauroczyły nas wąskie uliczki, lecąca muzyka z głośników, które były porozpinane między budynkami oraz 'nadmorski' klimat...











A little bit of Landscape Architecture:
Trochę architektury krajobrazu:









You can listening music right on the street, not only from speakers :)
Muzyka leci tu nie tylko z głośników :)



Specjalnością tego regionu jest Choco Frito i bynajmniej nie jest to danie z czekoladą ;) Są to mątwy smażone w głębokim oleju, podawane z frytkami. Przy zamawianiu należy podać dokładną ilość porcji, jaką się chce. Warto też wspomnieć o tym, że we wszystkich restauracjach w Portugalii za przystawki się płaci, oczywiście za to co się zje :)



We recommended this restaurant :)
Polecamy tę restaurację...



Sculpture climbing... our new hobby/ nasze nowe hobby :)



Our goal wasn't only Setúbal but also beaches, they are one of the best near Lisbon. We decided for a short- 10 km walk along coast and National Park of Arrabida.
Naszym celem nie był tylko Setúbal ale także plaże, które (ponoć) są jedne z piękniejszych w rejonie Lizbony. Zdecydowałysmy się na 10 km wycieczkę pieszą, wzdłuż wybrzeża i po Parku Narodowym Arrabida.





On the way You can make break for a picnic, bbq or birthday party :)
Po drodze można się zatrzymać na mały piknik, zrobić grilla, tudzież urodziny :)





Praia Figuerinha







On the way...
W drodze...





Diner, somewhere between beaches...
Kolacja, gdzieś pomiędzy plażami...



Praia Galapos





Our tent with beautiful view for rocks, ocean... and sunbathers, who arrived there about 9:00 am :p
Nasz namiot, z pięknym widokiem na skały, ocean... i plażowiczów, którzy pojawili się ok 9:00 :p





Niestety w nocy Edyta skręciła sobie kostkę i nasze plany się trochę zmieniły... Miałyśmy zwiedzić Convento da Arrábida, ale do niego trzeba się wdrapać ok 1 km pod górę.





Nasz następny przystanek- Sesimbra









Nieoczekiwanie, w drodze powrotnej do Lizbony, trafiłyśmy do miejscowości Azeitão, w której akurat odbywał się festyn...



I w której można podziwiać chińską armię terrakotową ;)




16 sierpnia 2012, 19:54 Komentuj (0)

Nieodłącznym elementem każdego posiłku jest deser :)
A to jest nasz ulubiony: musse de chocolate :D

Czekoladowa piosenka :)
Soul Control-Chocolate




16 sierpnia 2012, 19:51 Komentuj (0)

Zimą Portugalia pachnie wilgocią i pieczonymi kasztanami...
Natomiast latem wszędzie unosi się zapach grillowanych sardynek. Kiedy przyjechałyśmy do Lizbony, nawet w metrze było czuć tę charakterystyczną woń :)
Jest to jedno z najpopularniejszych dań w okresie letnim... zamiast kiełbasek na grilla kładzie się sardynki.
Oczywiście nie mogłyśmy sobie odmówić spróbowania...
Mamy nawet przygotowaną małą historyjkę na ten temat:

"I ja mam to zjeść?"


"Chyba żartujesz?"


"Ha! Zjadłam! :)"

16 sierpnia 2012, 19:40 Komentuj (0)

Podstawowe kryteria, które musi spełniać tradycyjna restauracja w Portugalii:
- żaby- do odstraszania cyganów,
- wiszące presunto (czyli szynka),
- beczki z winem, tudzież po nim,
- stare radio,
- wiatrak,
- zegar,
- lampa na owady,
- i oczywiście kalendarz z nagimi paniami ;)









16 sierpnia 2012, 19:33 Komentuj (0)

Pragnąc zachować ideę 'Metaforycznego sensu czasu' ciągle żywą, postanowiłyśmy zebrać z chodnika resztę zegarków, naprawić je i wręczać naszym Couch Surferom :)
Już niewiele nam ich zostało :p



16 sierpnia 2012, 19:29 Komentuj (0)

Erasmus party... Nasza koleżanka z firmy Valentina, która była w Lizbonie na Erasmusie, zaprosiła nas na grilla w pięknym erasmusowym domu- Casa Marvao, który znajduje się przy Calçada de Santo André 84.









Z pozdrowieniami dla wszystkich fińskich przyjaciół :)



Metaforyczny sens czasu...
"Nosząc ten zegarek czas cię nie dotyczy, zawsze gdy na niego spojrzysz, zobaczysz to, co chcesz i na co masz ochotę" :)





16 sierpnia 2012, 17:28 Komentuj (0)

Przepraszamy za zaległości w pisaniu bloga, ale jak wracamy z pracy, nie chce nam się już patrzeć na komputery, w weekendy staramy się coś pozwiedzać i tym sposobem brakuje nam czasu...